Dziecko nie jest własnością rodziców. Jest nowym życiem, które rodzice przyjmują, chronią i prowadzą przez pierwsze lata jego drogi. Jest osobą, która dopiero będzie odkrywać świat, siebie, innych ludzi, własne możliwości, radości i granice. Ceremonia powitania dziecka wyrasta właśnie z tego prostego, a zarazem głębokiego przekonania: nowy człowiek zasługuje na uważne, radosne i odpowiedzialne przyjęcie.
Nie chodzi tylko o miłą uroczystość rodzinną. Chodzi o chwilę zatrzymania. O moment, w którym rodzice, bliscy, przyjaciele i dalsza rodzina mogą skupić się wokół dziecka i powiedzieć — każde na swój sposób — że jego życie jest ważne. Że będzie otoczone troską. Że nie pojawia się w pustce, ale wśród ludzi, którzy chcą mu sprzyjać, pomagać, wspierać rodziców i tworzyć wokół niego możliwie dobre środowisko do wzrastania: sercem, umysłem i ciałem.
Ceremonia powitania ma w sobie coś bardzo pierwotnego. Od najdawniejszych czasów ludzkie wspólnoty zatrzymywały się przy narodzinach. Nowe dziecko nie było wyłącznie sprawą matki i ojca. Było nowym członkiem wspólnoty, nowym głosem przyszłości, nową możliwością trwania rodziny, grupy, kultury. Dlatego wokół narodzin pojawiały się pieśni, gesty, muzyka, błogosławieństwa, dary, opowieści i symbole. Zanim powstały nowoczesne pojęcia psychologii rozwojowej, ludzie intuicyjnie rozumieli, że przyjęcie dziecka do wspólnoty ma znaczenie.
W wielu kulturach widać to bardzo wyraźnie. W Indiach jednym z pięknych przykładów jest zwyczaj uroczystego witania dziecka muzyką wykonywaną na szenaju — instrumencie o silnym znaczeniu ceremonialnym, kojarzonym ze świętami, weselami i ważnymi przejściami życiowymi. Taki gest mówił: oto wydarzyło się coś ważnego, oto życie zostało powitane dźwiękiem, radością i uwagą wspólnoty. Nie musimy przejmować dawnych wierzeń, aby zrozumieć wartość takiego momentu.

Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów wspiera laicyzację, ale nie chce, aby laicyzacja odbierała światu piękno. Wolność od dogmatów nie powinna oznaczać ubóstwa symboli, samotności ani rezygnacji z uroczystości. Przeciwnie — chcemy, aby ludzie racjonalni, niewierzący, agnostyczni, świeccy humaniści, a także osoby po prostu szukające własnej drogi, mogli przeżywać najważniejsze chwile życia w sposób piękny, głęboki i zgodny ze sobą.
Ceremonia powitania dziecka nie jest więc tylko świeckim odpowiednikiem dawnych tradycji. Nie musi niczego udawać ani zastępować. Może być czymś nowym: świadomym rytuałem rodzicielstwa, odpowiedzialności i wspólnotowej troski. Jej źródłem jest miłość, ale także wiedza o tym, jak rozwija się człowiek. Dziecko potrzebuje nie tylko opieki fizycznej. Potrzebuje bezpiecznej więzi, czułości, przewidywalności, języka, kontaktu, zabawy, obecności i dobrych relacji między ludźmi, którzy tworzą jego świat.
Dlatego ceremonia powitania może pomagać rodzicom nazwać ich własne zobowiązania. Nie w formie ciężkiej przysięgi, ale jako świadomą deklarację: chcemy słuchać naszego dziecka, wspierać jego ciekawość, dbać o jego zdrowie, pozwalać mu rozwijać własną osobowość, uczyć je szacunku do innych i do siebie samego. Chcemy pamiętać, że dziecko nie jest projektem do ulepienia według naszych ambicji, lecz człowiekiem, któremu pomagamy stawać się sobą.
Ważną częścią ceremonii może być także rola bliskich. Rodzice nie muszą być sami. Dziadkowie, przyjaciele, rodzeństwo, wybrane osoby wspierające rodzinę mogą podczas uroczystości symbolicznie zadeklarować swoją obecność. Nie po to, aby przejmować odpowiedzialność rodziców, ale aby powiedzieć: będziemy obok. Pomożemy, gdy będzie trudno. Będziemy źródłem opowieści, zabawy, cierpliwości, wiedzy, pamięci rodzinnej i zwykłej ludzkiej życzliwości.
Jednym z pięknych elementów takiej ceremonii może być „księga dziecka”. To nie tylko pamiątka. Może stać się narzędziem uważnego rodzicielstwa. Rodzice i bliscy mogą wpisywać do niej życzenia, wspomnienia z pierwszych miesięcy, opisy ważnych chwil, pierwsze słowa, ulubione zabawy, pytania dziecka, jego rysunki, zabawne zdania, małe odkrycia i kolejne etapy rozwoju. Po latach taka księga może stać się dla dorosłego już człowieka czymś niezwykle cennym: świadectwem, że od początku był widziany, kochany i traktowany poważnie.
Innym elementem może być list do przyszłego dziecka. Rodzice mogą napisać go w dniu ceremonii i zachować do osiemnastych urodzin albo innego ważnego momentu. Taki list nie musi być wzniosły. Może być prosty: o tym, jacy byliśmy, gdy pojawiłeś się w naszym życiu; czego się baliśmy; z czego się cieszyliśmy; co chcieliśmy ci dać; czego sami dopiero się uczyliśmy. Dla dziecka, które kiedyś go przeczyta, może to być niezwykłe spotkanie z młodymi rodzicami — nie tylko jako opiekunami, ale jako ludźmi pełnymi nadziei, niepewności i miłości.
Można też włączyć do ceremonii symboliczne wybieranie „kręgu wsparcia”. Rodzice wskazują osoby, które mają dla dziecka szczególne znaczenie: nie w sensie formalnym czy religijnym, ale ludzkim. Ktoś może być osobą od książek i opowieści. Ktoś od przyrody. Ktoś od cierpliwego tłumaczenia świata. Ktoś od muzyki, spacerów, śmiechu albo rodzinnej pamięci. Taki gest pomaga zobaczyć, że dziecko rozwija się w sieci relacji, a dobra wspólnota może dawać mu wiele różnych źródeł siły.
Cennym elementem może być również „pudełko przyszłości” — mała skrzynka z pamiątkami z dnia powitania: zdjęciem rodziny, listami od bliskich, drobnym przedmiotem symbolicznym, fragmentem gazety z daty narodzin, rysunkiem starszego rodzeństwa, nagraniem głosów rodziców albo zapisem ulubionej kołysanki. To proste rzeczy, ale właśnie one po latach najlepiej niosą pamięć. Dziecko może dzięki nim zobaczyć, że jego pojawienie się było wydarzeniem ważnym i przeżywanym przez wielu ludzi.

Jeśli rodzice chcą, ceremonia może zawierać także elementy inspirowane wiedzą o rozwoju dziecka. Można mówić o znaczeniu bezpiecznej więzi, o potrzebie czułego kontaktu, o roli języka i wspólnego czytania, o wolności zabawy, o ochronie przed przemocą, o szacunku dla granic dziecka. Nie musi to brzmieć jak wykład. Może stać się pięknym, prostym przesłaniem: będziemy cię przytulać, słuchać, rozmawiać z tobą, odpowiadać na twoją ciekawość, pomagać ci poznawać świat i uczyć się własnej odwagi.
Ceremonia powitania może również włączać starsze rodzeństwo. To bardzo ważne, bo narodziny nowego dziecka zmieniają cały układ rodzinny. Starszy brat lub siostra mogą wręczyć dziecku drobny symbol, powiedzieć kilka słów, narysować obrazek albo pomóc umieścić pamiątkę w księdze dziecka. Dzięki temu nie są odsunięci na bok, lecz stają się częścią opowieści o rodzinie, która właśnie się powiększa.
W tym wszystkim najważniejsze jest jednak nie to, ile symboli wybierzemy, ale czy będą one prawdziwe. Ceremonia powitania dziecka nie musi być długa ani skomplikowana. Może być prosta, ciepła i bardzo osobista. Może odbyć się w domu, ogrodzie, sali, parku, wśród najbliższych albo w większym gronie. Może zawierać muzykę, opowieść o narodzinach, słowa rodziców, wpisy do księgi, gesty bliskich, wspólne zdjęcie, zasadzenie drzewa albo zapalenie świecy jako symbolu życia i troski.
Świecka ceremonia powitania nie odbiera światu tajemnicy. Ona tylko przenosi ją tam, gdzie naprawdę ją widzimy: w rozwijającym się człowieku, w pierwszym spojrzeniu, w dłoni chwytającej palec rodzica, w głosie, który po raz pierwszy mówi „mama” albo „tata”, w ciekawości świata, która każdego dnia rośnie. Nie trzeba dawnych mitów, aby wiedzieć, że narodziny dziecka są jednym z najbardziej niezwykłych wydarzeń ludzkiego życia.
W ceremonii powitania mówimy więc dziecku: jesteś. Cieszymy się, że jesteś. Nie jesteś naszą własnością, ale jesteś częścią naszego życia. Będziemy cię chronić, wspierać i kochać. Będziemy uczyć się ciebie, a nie tylko uczyć ciebie świata. Będziemy pamiętać, że rośniesz nie tylko ciałem, ale także sercem, umysłem, wyobraźnią i wolnością.
A do rodziców mówimy: nie jesteście sami. Macie wokół siebie ludzi, którzy mogą pomóc wam nieść radość i trud rodzicielstwa. Macie prawo do wzruszenia, do obaw, do pytań, do uczenia się. Ceremonia powitania nie rozwiąże wszystkich przyszłych problemów, ale może dać piękny początek: wspólną chwilę skupienia, czułości i odpowiedzialności.
Bo każde dziecko przychodzi na świat jako nowe życie. A nowe życie warto powitać tak, aby od pierwszych chwil było jasne: jesteś ważne, jesteś widziane, jesteś wśród ludzi.

Od grudnia 2011 prezes PSR, obecnie wiceprezes. Ateista, poeta, muzyk. Publicysta „Racjonalisty” i jeden z najaktywniejszych członków forum. Od kilkunastu lat pełni też funkcję celebranta Ceremonii Humanistycznych. Studiował historię sztuki, a następnie prowadził własne badania dotyczące sztuki Orientu podczas pobytów w Indiach, na Sri Lance, na indonezyjskiej Bali (polecamy temat „Bali” na Racjonalista.tv) i w Turcji. Autor najobszerniejszego kompendium wiedzy nt. klasycznej muzyki indyjskiej w języku polskim, opublikowanego na stronie Hanuman.pl i w dużej mierze dostępnego też na racjonalista.tv (wpisz „Indie” w wyszukiwarkę). Sam gra głównie muzykę średniowieczną z zastosowaniem polifonicznej techniki gry na dwóch fletach, tzw. tibiae multiplex. Przede wszystkim jednak pisze poezję filozoficzną, inspirowaną mechanizmami natury, oraz odkryciami nauki. Stawia sobie za cel połączenie nauki i sztuki. W 2022 roku wyszła jego książka „Nowy humanizm. W stronę nowego wspaniałego świata bez ideologii”.

